Tak, kupiłam prezenty z okazji Dnia Dziecka!

Tak kupiliśmy naszym dzieciom zabawki z okazji Dnia Dziecka. Przyznaję się do tego bez bicia, mimo, że wszędzie dookoła słyszy się, że rodzice powinni dzisiaj z okazji tego dnia ofiarować swoim pociechom coś bezcennego (czyt. czas). Zastanawiałam się nad tym długo i to już kolejny rok, bo Milion obchodzi już 6 raz Dzień Dziecka, a Gwiazdeczka 5. Dobra rozumiem, że rodzice, którzy przez cały rok bardzo mało czasu spędzają ze swoimi dziećmi to 1-go czerwca chcą ten dzień spędzić tylko z nimi. Ok i wtedy jest to dla dziecka MEEEGA prezent. Jednak moje dzieci codziennie spędzają z nami czas, a jak mąż długo pracuje to ze mną. I nie jest to dzień, który polega na ciągłym oglądaniu bajek. Gdy pogoda dopisuje (czyli nie pada i wieje) to jeździmy do przedszkola rowerem, Milion na swoim a Gwiazda ze mną i to dlatego, że dzieciakom taka podróż odpowiada. W drodze powrotnej przejeżdżamy przez park i plac zabaw i często zatrzymujemy się i korzystamy z tych atrakcji. Po powrocie do domu nie siadamy każdy z telefonem czy przed tv tylko bawimy się w ogrodzie, skaczemy na trampolinie, rysujemy, skaczemy po kanapach, układamy puzzle itp. W weekend staramy się spędzać z nimi czas np. w ostatnią niedzielę pojechaliśmy nad morze i dzieci już się pluskały (a teraz czekamy na efekty tych kąpieli). A gdy padamy z wyczerpania to też oglądamy bajki. Tak, moje dzieci oglądają bajki ale staram się im je ograniczać. Wydaje mi się, że wyjście dzisiaj na plac zabaw  nie byłby dla nich jakimś szczególnym prezentem. Dlatego też dostali prezenty materialne. Co nie oznacza, że nie pójdziemy dzisiaj na lody czy nie pojedziemy popołudniu na plac zabaw. Chyba, że nadal będzie tak wiać jak w tej chwili. Ale wtedy zmienimy plany i zrobimy coś innego np. basen, kino lub zwyczajnie pogramy w jakąś planszówkę.

Właśnie dlatego moje dzieci dostały prezenty z okazji Dnia Dziecka. Daliśmy im je wczoraj wieczorem tzn.  31 maja, bo wiedziałam, że jak dostaną je rano to nie będą chcieli iść do przedszkola bo się nie nacieszyli nową zabawką. Dlatego ja lubiąc łamać zasady, złamałam i tą. Miny dzieci jak otwierały prezenty były bezcenne, Milion dostał robota o którym marzył, a Gwiazdeczka laleczkę oraz baletki i body gimnastyczne,  bo od miesiąca chodzi na zajęcia z baletu.

Wydaje mi się, że nic złego nie jest w tym, że dzieci dostają prezenty, przecież mimo wszystko i tak możemy spędzić razem ten dzień, razem pobawić się nową zabawką. Nie wiem jak Wasze dzieci ale nasze dużo czasu spędzają na zabawie zabawkami, a przecież my też czasami potrzebujemy chwili dla siebie, dla swoich myśli i wtedy zabawki są na pewno lepszym rozwiązaniem niż tv czy telefon. Dlatego też wolę dołożyć i kupić droższą zabawkę niż kupić coś co po kilku chwilach nadaje się do kosza. Milion i Gwiazda maja niektóre zabawki, którymi bawią się już około dwóch lat a niektóre z nich były kupione jako używane i nic im nie jest mimo stu upadków i innych zdarzeń.

Tak więc, jestem tą złą mamą, a mój mąż tym złym tatą, którzy kupili dzieciom zabawki z okazji Dnia Dziecka. Ale dobrze mi z tym :lol: .

2 komentarze do “Tak, kupiłam prezenty z okazji Dnia Dziecka!

  1. I bardzo dobrze :) Uważam, że zabawki dla dzieci jako prezent na konkretną okazję, to bardzo dobry pomysł. W końcu to dzieci, a one kochają pluszaki, gry, lalki czy puzzle i wcale nie trzeba odbierać im tej przyjemności.

  2. A kto wymyślił taką bzdurę, by dzieciom nie ofiarowywać prezentów, gdy jest okazja lub, od czasu do czasu, bez okazji? Przecież dziecko jest dzieckiem, dzieciństwo ma jedno i nie chodzi o to, by dziecko kupować, dawać mu Bóg wie jak drogie, wypasione gadżety czy zabawki, które mają na celu dziecko zająć, a rodzicowi dać wolne (czytaj konsola do gier), ale o gest. Na dzień mamy daje się kwiatki, babci na imieniny nosi się laurkę, tacie robi czy kupuje krawat, dlaczego więc dziecku, które kocha rysować nie kupić na dzień dziecka nowych, lepszych kredek, czy kolorowego bloku rysunkowego? Dla mnie czas dla dziecka, to rodzic powinien znajdować częściej niż od święta, w końcu ono samo się na ten świat nie prosiło, zostało przez rodzica powołane i chyba nie tylko po to, by przedłużyć nazwisko rodu. Poza tym dziecku trzeba poświęcać czas, by nabrać z nim relacji, by darzyło uczuciami i by one nie wygasły (ja z moim ojcem nie mam żadnych relacji i nie darzę go już żadnym uczuciem, bo w pewnym momencie wypisał się z mojego życia, więc sam nawalił), dziecko też powinno z rodzicem się uczyć i to takich codziennych rzeczy, podczas pomagania w tych zwykłych czynnościach. Nie mam w swoim otoczeniu za dużo dzieci, ale widać różnice, że te którym rodzić poświęca czas są po prostu bardziej rozgarnięte. Tu nie chodzi o pisanie literek czy kolorowanie czego nauczą w przedszkolu, ale o wiedzę dziecka, że by zrobić schabowe, to najpierw trzeba rozbełtać jajko (taka pomoc w kuchni, to dla dziecka też frajda). Dziecko uczy się świata poprzez kontakt z rodzicem, a zabawki, prezenty, upominki są na okazję lub bez okazji, czasami jako nagroda, czasami jako słodkość dana ot tak i ja osobiście nie widzę w tym niczego złego, ale to nic dziwnego, bo ja choć jestem osobą młodą, to zupełnie nie chwyta mnie za serce nowoczesny sposób wychowywania, taki zgodny z atestami, psychologami, poradnikami. Myślę, że wychowując swoje dziecko, będę bardziej skora czerpać wiedzę od babć i cioć niż z poradników czy z kanałów na YouTube, gdzie pani psycholog w okularach i idealnie wyprasowanej koszuli, mówi innym jak być idealnym rodzicem i mieć idealne dziecko. W życiu nie chodzi o to, by było idealnie, chodzi o to, by było normalnie.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>